Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 272 171 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

ZmieRchowe zabawy i odkrywanie nieistniejącej osobowości - cz.II

środa, 15 lipca 2009 13:07
Skocz do komentarzy
Kolejny odcinek analizy blogaska. Małe zmiany w czasie i miejscu akcji, a także w obsadzie głównych i główniejszych ról. Miłej lektury!

Zanalizowały: Maladie i Alivia

Rozdział 1

Elizabeth jest pod opieką ciotki. Dowiaduje się, że musi wyjechać... nie, nie do Niemiec. Do Irlandii.


[O Elizabeth] Tymczasem, nastoletnia dziewczyna siedziała skulona pod ścianą. Łzy rzewnie opadały na jej bladą cerę, a pod oczami zaczynały się tworzyć zaróżowione ślady od płaczu.
A gdzie samotne łzy?
Założyły związek zawodowy.


Czekoladowe, długie włosy opadały na nieskazitelnie gładkie policzki, zasłaniając ciemne oczy.
Te czekoladowe włosy... a zęby mam nadzieję z cukru :)
A nie, bo z marcepana.


Do tego Nick... jej niedoszły chłopak, przy rozstaniu, posłał jej spojrzenie pełne żalu. Doskonale pamiętała jego proszący wzrok na sobie,
*niemamskojarzeń*
*Tryumfalnie podnosi czerwony kwadracik*


[Treść właściwa]Wychodząc z lotniska, Irlandia powitała ją dość nieciekawą pogodą.
Ciekawe z czego są włosy Irlandii? z miodu?
Z koniczyny.


W porównaniu do południa Francji, gdzie od siedemnastu lat prawie w ogóle nie widziała takiego zjawiska jak deszcz,
Biedni Francuzi... deszczu nie ma, oliwki pousychały, żaby i ślimaczki też... Co oni będą jeść?
Piasek z sosem kaktusowym
Pychota ^^


Do tego równie sprzyjająca pora roku owiała wokół niej swoje macki, mocząc ją już na powitanie.
Uwaga! Z ostatniej chwili! Pory roku to ośmiornice!
Ja bym stawiała raczej na Krakena. Mniejsze szanse na przeżycie.


Jej cienka, szara bluza od razu przesiąkła wodą. Dżinsy, gdy tylko podeszła na ustalone miejsce, na parkingu, zostały ochlapane przez przejeżdżającego busa, a o adidasach lepiej nie wspominać.
Prawo pogody i autobusu: niemożliwe jest, by deszcz zmoczył spodnie. Może uczynić to tylko przejeżdżający „bus"
O prawie pogody i adidasów lepiej nie wspominać


Przeklęła pod nosem cały ten kraj, chcąc jak najszybciej odbębnić te cholerne pół roku, aby móc z powrotem ujrzeć, majaczące nad Francją, słońce.
Bo Francję stać na własne słońce
Szkoda, ze nie stać na psychiatrę dla niego


Była tu dopiero kwadrans, a już tęskniła do swojego państwa
Musiała być nadzwyczajnie bogata
Noo... tak zwyczajnie kupić Francję...


Bordowy jeep podjechał przed nią, a z automatycznie otwieranej szyby wychylił się dość młodo wyglądający brunet.
Musiał być bardzo szczupły. Tak po prostu zmieścił się w szybie?
Nie „po prostu", bo to była automatyczna szyba!!
Zupełnie jak boiler bohaterki prologu


Zmierzył ją zaciekawionym spojrzeniem i uśmiechnął się pod nosem, widząc jak się trzęsie z zimna.
Sadysta


Szczękające zęby doprowadzały ją do szału, a targający włosami wiatr, dopełniał efektu grozy.
Były z marcepana to się nie rozleciały, gorzej jak by były z cukru...
Z mhrocznego marcepana


Skórzane siedzenia grzały przyjemnie w plecy, wynagradzając panującą na zewnątrz temperaturę.
Płaciły jej pensję czy jak?
Ale tylko wtedy, kiedy było zimno


Dziewczyna przyjrzała się uważnie swojemu kierowcy. Z opisu ciotki, wujek miał mieć około czterdziestu lat i lekko siwiejące włosy. Natomiast, siedzący obok chłopak wyglądał na nastolatka.
Tró Loff?


Zegar pokazywał prawie sto kilometrów na godzinę,
Nowa miara czasu? *idzie po podręcznik od fizyki*


Czyli jesteś moim kuzynem?! - W jej głowie szumiało niezrozumienie
Tak w rodzinie?! Zbereźnicy.
*nuci* „wszystko się może zdarzyć..."


Witaj w rodzinie, Elizabeth! - Po chwili krzyknął, jak jakiś klaun, śmiejąc się głośno.
*przyjmuje dziwną pozę* A ja jestem akrobatką
*patrzy na koleżankę z powątpiewaniem* Myślałam, że to ja jestem nie do końca normalna.


Otworzyła ciężkie powieki, przypominając sobie gdzie się obecnie znajduje
Bo powieki, w przeciwieństwie do włosów i zębów, miała pancerne.
A otworzenie ich powodowało uleczenie chwilowej amnezji


Nawet nie wiedziała kiedy usnęła.
A może jednak nie...


Natychmiast przycisnęła się do szyby, pchana ciekawością.
Niedobra ciekawość, nie wiesz, że nie wolno się przepychać? Posiedzisz teraz na karnym jeżyku


Brama, uchylająca się na pilota, wpuściła ich wóz do środka,
Chcę zobaczyć, jak kogoś wpuszcza na zewnątrz.
O ile będzie na tyle łaskawa


Bethy omiotła dom zachwyconym wzrokiem.
Potem już mniej zachwyconą szczotką zaczęła czyścić podjazd


Był pomalowany na kolor świeżej trawy, z dużymi, drewnianymi oknami, w których dało się dojrzeć koronkowe firanki.
Dom w stumilowym lesie?
Gorzej, kiedy trawa na fasadzie zacznie gnić


Rozległy, równo przystrzyżony trawnik, otaczający dom dookoła, zachęcał do spacerów.
Była na nim tabliczka „Przejdź mnie"
A wiedziałaś, że otacza się inaczej niż dookoła?
Nie. Ale w końcu człowiek uczy się całe życie. Chociaż... daje to pole do dość ciekawych dywagacji...


- Dawaj, dawaj! Wyskakuj! - Głos niezadowolonego Lennyego rozbrzmiał dźwięcznie w garażu.
*boi się* Z czego ona miała wyskoczyć? *rozgląda się za czerwonym kwadracikiem*
Pytanie brzmi: co ona miała tak intensywnie dawać *wyciąga cudownie odnaleziony kwadracik*


Pierwsze, co rzuciło jej się w oczy, to nieskazitelnie czysty dom.
Przecież sama go omiotła...
A może omotała? Swoją drogą agresywny ten dom. Tak się rzucać na ludzi?!


Z garażu wyszła do głównego holu na parterze, zaraz obok drzwi wejściowych. Wszystko było poukładane i czyste.
Bo gdyby było brudne to hol byłby obok drzwi wyjściowych
A jadalnia w ogródku.


Buty jeden przy drugim, wyglądały jak na wystawie, a stojące obok szczoteczki, dawały do myślenia, dlaczego są one takie lśniące.
Szczoteczki używały past colgate.
Czy tylko mi się wydaje, że szczoteczki do zębów nie służą do pastowania butów?
Ale ty jesteś niedzisiejsza


Lenny pochwycił jej spojrzenie, ślizgające się po regałach.
Ach to łyżwiarskie zacięcie...
A może spojrzenie woli narty?
Umówmy się, że to był snowboard.


Wywrócił teatralnie oczami, posyłając do niej rozbawiony uśmiech.
*z uznaniem* Niezła koordynacja.
*próbuje powtórzyć wyczyn*


Postawił bagaże na chwile na podłodze, żeby się rozebrać.[...] Ona natomiast nie miała nawet czego ściągnąć
*zasłania oczy* Nie... jestem za młoda, żeby umierać!
*z dumą pokazuje wyrwany koleżance czerwony kwadracik*


Jedno już wiedziała - nie może bałaganić. Aż jej wstyd było, gdy ściągnęła swoje adidasy, które raziły brudem na kilometr. Na szczęście jej kuzyn miał podobnie ufajdane obuwie, więc nieco się uspokoiła.
Został w samych butach? Robi się coraz ciekawiej
*patrzy na koleżankę z przerażeniem*


Podeszła parę kroków, ujrzawszy za okrągłym przejściem w ścianie, jadalnię i siedzącą przy stole osobę.
„Stargate. Powrót"


Usłyszała rozradowany głos, przeciągający powoli litery jej nazwiska.
BBBBBRRRRROOOOOWWWWWNNNNNNN!
Litery były wręcz rozrywane
Na szczęście były z plasteliny


Wujku! - Pisnęła, tonąc w jego ramionach
Pedofil
Oby to nie było rodzinne


Doskonale wiedziała, że to Don. Z opisu ciotki Elzy właśnie tak powinien wyglądać. Czarne włosy, przeplatane gdzieniegdzie siwizną, się zgadzały. Wieczny uśmiech, również.
Zęby natomiast nie podzielały ich zdania.
Ale wieczny uśmiech był jak najbardziej za


Kropla wkroplę jesteś podoba do swojej matki! - Uśmiechnął się, ale już nie tak jak wcześniej. Widać było ból w jego brązowych oczach
*szuka słownika* Co to „wkropla"?


Zmienił wątek, pokazując jej spoczywający na stole półmisek z zupą.
Niech spoczywa w pokoju
Amen


Naciągnęła materiał bluzy, ukazując mokre plamy.
Poszła do holu po bluzę?
Nago było jej trochę zimno. I wujek zaczął się dziwnie patrzeć.


Huknął, ale w jego głosie nie można było spostrzec groźby
Nowe odkrycie co do dźwięku! Widać go!
Skoro może się toczyć, to czemu ma być niewidoczny? Ciekawe, jaki ma smak?


Kąciki jej ust uniosły się wysoko w górę, słysząc cichy syk zawodu, dochodzący z holu.
*szuka podręcznika od biologii* Od kiedy usta słyszą?
To taki nowy wynalazek, usta wielofunkcyjne. Nie wiedziałaś?


A czy dziś nie jest sobota? - Lenny uśmiechnął się sam do siebie, po chwili dopiero rozumiejąc sens swoich słów.
Coś mało kumaty ten Lenny. Chyba, że jest w tej wypowiedzi jakiś ukryty sens...
Tak. W soboty zazwyczaj sprzątają.


No, to idź się przebrać. - Wskazał na jej ubiór, śmiejąc się sam do siebie.
Przecież ona ubioru nie miała
Miała na sobie bluzę, nie pamiętasz?


Po rozpakowaniu się zejdź na dół, na familijną pogawędkę.
*kwik*
Rozpakowaniu się? A rozumiem. Najpierw wypakuje żebra, potem płuca...


Jej oczom ukazał się przytulny pokoik, mieniący się kolorem wyblakłej brzoskwini.
*próbuje podnieść się z podłogi* Mieniący się na brzoskwiniowo?
*leży obok koleżanki* Na wyblakło brzoskwiniowo.


Łóżko z delikatną, bordową pościelą, aż zachęcało, żeby na nim przysiąść. Biurko z komputerem ucieszyło nastolatkę. Jeszcze nie miała okazji korzystania z takich sprzętów,
Nie miała łóżka w domu?
Jak na kogoś, kto ma na własność Francję, to nie zaznała w życiu zbyt wielu luksusów. Spała na podłodze?


Odchyliła białe firanki i wyjrzała przez nie, skąd miała widok na tył domu i kawałek ulicy.
Dziwny kształt miał ten dom...
Mnie raczej dziwią te firanki, przez które wyjrzała


Na ulicy było pusto, żadnej osoby nie spostrzegła w pobliżu.
„Na ulicy było pusto, szły tylko 344 panie, 891 panów i około 1000 dzieci"
I po to właśnie są okulary.


Bethy usiadła na szerokim parapecie, ogarniając wszystko wzrokiem
Dobrze, że już nie omiatała wzrokiem
Wszystko? Miała kąt widzenia 360 stopni? Nawet królik ma mniejszy.


Była wdzięczna losowi, że się do niej uśmiechnął.
Miał tak piękne zęby - używał pasty Colgate.
Blend-a-med 3D white


Porzuciła rozmyślania, czując zapach przemokniętych ubrań.
Węch wyczulony jak u matki
Ciekawe, jak one musiały „pachnieć" przed zmoczeniem...


Jej ubrań!
A ja myślałam, że to Alivii
Ale moje nie śmierdzą!


Zabrała się za rozpakowywanie toreb, przy okazji się przebierając.
Ośmiorniczka^^
A nie, bo stonoga^^


Gdy już wszystko zwiedziła w swoim pomieszczeniu, wyszła na korytarze domu.
Miała w pokoju mini muzeum.
Najbardziej podobała jej się sala poświęcona komodzie


Z tego co zdążyła zaobserwować, wynikało, że na pierwszym piętrze rezyduje, tylko i wyłącznie, Don.
Niniejszym ogłaszam: Sezon rozrodczy przecinków czas zacząć!
Można już zaobserwować pierwsze fale migracyjne.


Na parterze zaś był pokój gościnny, jadalnia, kuchnia i łazienka, która znajdowała się na każdej kondygnacji.
Łazienka niemal jak międzywymiarowe półki w Bibliotece Niewidocznego Uniwersytetu. Ciekawe, kto pełni funkcję „bibliotekarza"
Uuk?

 

Bethy nie wchodziła do żadnych pokoi, by coś zwiedzać.
To tam też było muzeum?
„Pamiętnik mieszkanki muzeum 2"


Zeszła na dół, tak jak ją Don prosił.
Prawie jak na śniadanie


Może coś się dowie o rodzicach?
Biedna sierotka Marysia
Krasnoludki uciekły z powodu „pachnących" ubrań


Jedyne, co o nich przyswoiła, dowiedziawszy się od Elzy,
*przywdziewa czerń ma pogrzeb logiki zdania*
To była taka miła logika...


to to, że zginęli w wypadku samochodowym, a ją ledwo uratowali z łona matki, ponieważ była jeszcze nienarodzonym dzieckiem.
Najpierw zginęli, a potem uratowali?
Autocesarka. Nawet House tak nie umie.
House to facet. Nie potrzebuje takich umiejętności.
No dobra. W takim razie nawet Cuddy tak nie umie.


A o jej ojcu mawiano, jakby był kimś frywolnym, zabawnym, ze zbyt rozwiniętym darem bycia duszą towarzystwa.
Też chcę taki dar!
No wiesz, inteligencja nie jest ponoć niezbędna.


Zdarzyło się, że ich znajomi mylili odcienie ich włosów, daty śmierci i sposób, jaki zginęli.
Zginęli sposób?
Ciachli go nożem
„To ja pękłem balonik"


wręczając jej miseczkę z budyniem waniliowym, przysypanym dorodnymi truskawkami.
Prognoza pogody: W tym roku odnotowano wielkie opady... truskawek.
Bardzo dorodnych, aczkolwiek nieco przejrzałych.


Zapach owoców roznosił się po całym salonie, skupiając na sobie całą uwagę, by tylko ich skosztować.
Jak dla mnie zapach zgnilizny jest niezbyt zachęcający.
Ale boChaterka i aŁtorka mają odmienne zdanie.


[Od aŁtorki] MATKA WENA POLUBIŁA MNIE, MAM NADZIEJĘ, ŻE NA DŁUŻSZY OKRES.
Osobiście wolałabym, żeby to Wen mnie polubił, a nie jego matka.
Chociaż czasem dobre układy z matką swego wybranka mogą przynosić korzyści, np.: smaczne obiadki.


ŚLICZNIE DZIĘKUJĘ LADY, ZA POŚWIĘCENIE CZASU I ZBETOWANIE TEGOŻ OTO ODCINKA.
Tak. To było zbetowane.
Szkoda, że nie zawsze to widać...
Ciekawe, jak to wyglądało w wersji pierwotnej.

 

Oto kolejny odcinek "Zabaw ze Zmierchem". Następny za... jakiś czas. Zapraszamy.


Podziel się
oceń
1
0


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

sobota, 18 listopada 2017

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

Archiwum

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Pytamy.pl